Wakacje już niedługo :3
My thoughts, my heart, my soul... Just me.
"Tak młody jak dziś nie będziesz już nigdy. Wykorzystaj to z myślą o Twoim jutrze"
wtorek, 25 czerwca 2013
niedziela, 23 czerwca 2013
Creepypasta - "Ostatni pocałunek"
Mam na imię Angela i chciałabym się podzielić tą historią z wami wszystkimi, nie jest pełna grozy, ale w całości prawdziwa.
Ja i mój mąż pobraliśmy się jesienią 1999 roku, był żołnierzem i akurat wrócił do domu. Wtedy właśnie uznaliśmy, że weźmiemy ślub. Został w domu na dwa lata, potem wydarzył się ten incydent z 11-tym września, wywołało to przerażenie w wielu rodzinach, co było zrozumiałe. Wiele kobiet i mężczyzn zostało wysłanych do Iraku, w tym również mój mąż. Wiedziałam, że nie chce tam lecieć, a widok płaczącej matki i żony w niczym by nie pomógł. Byłam silna za nas obie. Nie płakałam, dopóki nie wróciłam do samochodu. Pamiętam z jaką namiętnością mnie pocałował, szeptał do ucha, już nieważne, co mówił. Zarzucił swoją torbę na ramię i za chwilę go już nie było, zniknął w morzu kamuflażu i stukocie butów wojskowych. Tak wielu... czy mój mąż do mnie wróci?
Każdej nocy powtarzałam to na głos: "Ryan, wróć do mnie", zaraz po modlitwie. Weszło mi to w nawyk. Często do siebie dzwoniliśmy i pisaliśmy listy. Bardzo się martwiłam, gdy nie dostałam od niego znaku życia od kilku tygodni, a w wiadomościach ciągle mówili coś na ten temat, że kolejny amerykański żołnierz został ranny, zamordowany, etc. Byłam bliska załamania nerwowego, dosłownie. Kiedy zadzwonił do mnie czterocyfrowy numer, prawie upuściłam telefon modląc się, żeby to nie był złe wieści. Odebrałam i usłyszałam: "Cześć, skarbie. Nie mogę długo rozmawiać, nie powinienem używać tego telefonu. Bardzo cię kocham, Angie. Nie mogę się doczekać, żeby cię zobaczyć." I tyle. Po szybkim wyznaniu miłości, mąż się rozłączył.
Tej nocy spałam na kanapie, co normalnie się nie zdarza. Po prostu straciłam przytomność. Usłyszałam, jak otwierają się drzwi wejściowe, wciąż byłam zaspana, ale nagle stanęłam na równe nogi. Drzwi były szeroko otwarte, ale nikogo tam nie było. Mój pies nawet nie szczeknął, wręcz przeciwnie, machała radośnie ogonem. Pomyślałam, ze może sama sobie poradziła z otwarciem drzwi, bo chciała wyjść. Wypuściłam ją i ponownie się położyłam na kanapie. Zamknęłam oczy, może na minutę, gdy poczułam na ustach ciepły pocałunek. Uniosłam powieki, nic nie zobaczyłam, a mimo to nadal czułam ten pocałunek na swoich ustach. Wzdrygnęłam się i wstałam, na co odpowiedział mi bardzo wyraźnie głos mojego męża: "Kocham cię, skarbie." Łzy spłynęły po moich policzkach, powiedziałam: "Ja ciebie też, Ryan", po czym zamknęłam oczy i nadal płakałam. On powiedział: "Wróciłem do ciebie." Próbowałam zapytać, co miał na myśli, ale już nic więcej nie usłyszałam.
Dwa dni później do moich drzwi zapukało trzech mężczyzn. Zapytali, czy jestem żoną Ryana, ja przytaknęłam. Sierżant wręczył mi nieśmiertelniki mojego męża, jego flagę. Wyjaśnił, że mąż był w budynku, który zawalił się zabijając trzech żołnierzy i dwóch cywilów. Powiedział, ze stało się to dwa dni temu. W noc, kiedy słyszałam jego głos.
Ryan przyszedł do mnie tej nocy. Podarował mi ostatni pocałunek. Tęsknię za nim każdego dnia i wiem, że nadejdzie dzień, kiedy pocałuje mnie raz jeszcze.
---
Tłumaczenie: Lestatt Gaara @ http://paranoir.pl/ostatni-pocalunek/Autor: An_gela0o0o @ http://www.reddit.com/r/nosleep/comments/1g23xk/my_husbands_last_kiss_to_me/(CC) BY-NC-ND 3.0 © Przy kopiowaniu proszę o zachowanie autora, tłumacza i obu źródeł.
Ja i mój mąż pobraliśmy się jesienią 1999 roku, był żołnierzem i akurat wrócił do domu. Wtedy właśnie uznaliśmy, że weźmiemy ślub. Został w domu na dwa lata, potem wydarzył się ten incydent z 11-tym września, wywołało to przerażenie w wielu rodzinach, co było zrozumiałe. Wiele kobiet i mężczyzn zostało wysłanych do Iraku, w tym również mój mąż. Wiedziałam, że nie chce tam lecieć, a widok płaczącej matki i żony w niczym by nie pomógł. Byłam silna za nas obie. Nie płakałam, dopóki nie wróciłam do samochodu. Pamiętam z jaką namiętnością mnie pocałował, szeptał do ucha, już nieważne, co mówił. Zarzucił swoją torbę na ramię i za chwilę go już nie było, zniknął w morzu kamuflażu i stukocie butów wojskowych. Tak wielu... czy mój mąż do mnie wróci?
Każdej nocy powtarzałam to na głos: "Ryan, wróć do mnie", zaraz po modlitwie. Weszło mi to w nawyk. Często do siebie dzwoniliśmy i pisaliśmy listy. Bardzo się martwiłam, gdy nie dostałam od niego znaku życia od kilku tygodni, a w wiadomościach ciągle mówili coś na ten temat, że kolejny amerykański żołnierz został ranny, zamordowany, etc. Byłam bliska załamania nerwowego, dosłownie. Kiedy zadzwonił do mnie czterocyfrowy numer, prawie upuściłam telefon modląc się, żeby to nie był złe wieści. Odebrałam i usłyszałam: "Cześć, skarbie. Nie mogę długo rozmawiać, nie powinienem używać tego telefonu. Bardzo cię kocham, Angie. Nie mogę się doczekać, żeby cię zobaczyć." I tyle. Po szybkim wyznaniu miłości, mąż się rozłączył.
Tej nocy spałam na kanapie, co normalnie się nie zdarza. Po prostu straciłam przytomność. Usłyszałam, jak otwierają się drzwi wejściowe, wciąż byłam zaspana, ale nagle stanęłam na równe nogi. Drzwi były szeroko otwarte, ale nikogo tam nie było. Mój pies nawet nie szczeknął, wręcz przeciwnie, machała radośnie ogonem. Pomyślałam, ze może sama sobie poradziła z otwarciem drzwi, bo chciała wyjść. Wypuściłam ją i ponownie się położyłam na kanapie. Zamknęłam oczy, może na minutę, gdy poczułam na ustach ciepły pocałunek. Uniosłam powieki, nic nie zobaczyłam, a mimo to nadal czułam ten pocałunek na swoich ustach. Wzdrygnęłam się i wstałam, na co odpowiedział mi bardzo wyraźnie głos mojego męża: "Kocham cię, skarbie." Łzy spłynęły po moich policzkach, powiedziałam: "Ja ciebie też, Ryan", po czym zamknęłam oczy i nadal płakałam. On powiedział: "Wróciłem do ciebie." Próbowałam zapytać, co miał na myśli, ale już nic więcej nie usłyszałam.
Dwa dni później do moich drzwi zapukało trzech mężczyzn. Zapytali, czy jestem żoną Ryana, ja przytaknęłam. Sierżant wręczył mi nieśmiertelniki mojego męża, jego flagę. Wyjaśnił, że mąż był w budynku, który zawalił się zabijając trzech żołnierzy i dwóch cywilów. Powiedział, ze stało się to dwa dni temu. W noc, kiedy słyszałam jego głos.
Ryan przyszedł do mnie tej nocy. Podarował mi ostatni pocałunek. Tęsknię za nim każdego dnia i wiem, że nadejdzie dzień, kiedy pocałuje mnie raz jeszcze.
---
Tłumaczenie: Lestatt Gaara @ http://paranoir.pl/ostatni-pocalunek/Autor: An_gela0o0o @ http://www.reddit.com/r/nosleep/comments/1g23xk/my_husbands_last_kiss_to_me/(CC) BY-NC-ND 3.0 © Przy kopiowaniu proszę o zachowanie autora, tłumacza i obu źródeł.
środa, 29 maja 2013
x
Żyj pełnią życia.
sobota, 4 maja 2013
czwartek, 25 kwietnia 2013
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
niedziela, 31 marca 2013
sobota, 30 marca 2013
piątek, 29 marca 2013
wtorek, 19 marca 2013
poniedziałek, 18 marca 2013
niedziela, 17 marca 2013
Bóg, religia i te sprawy...
Dziś postaram się przedstawić Wam mój pogląd na religię.
Czy Bóg faktycznie istnieje?
Tego nie wie nikt, można się jedynie domyślać. Ja natomiast od niedawna jestem ateistką (przemyślałam sobie niedawno wszystko) i uważam, że Boga po prostu nie ma. Od wieków wierzono w mitologię itd., potem powstały inne religie i nasza, więc dlaczego to akurat ta religia jest prawdziwa?
Skąd ta pewność, że ktoś nie pisał sobie kiedyś książki tak jak w tych czasach? (chodzi mi teraz o Testamenty)
Zastanawiałeś się kiedykolwiek, skąd wziął się Bóg? Ja tak. Pytałam różnych ludzi i każdy odpowiadał "On zawsze był". Jak mógł być od zawsze? Przecież ponoć wszystko ma swój początek i koniec, nieprawdaż?
Następna sprawa: Przyjmijmy, że Bóg istnieje. Czemu Bóg jest taki okrutny? Dlaczego nie pomaga innym? Dlaczego jest tak okrutnym sadystą? Skoro Bóg jest taaki dobry, to powinien dbać o swoje "dzieci" i im pomagać. Patrząc na tę krzywdę jaka panuje na świecie, patrząc na ludzi, którzy umierają w cierpieniach i modląc się, a raczej błagając już nie o życie, lecz o bezbolesną śmierć - czy Bóg im wtedy pomaga? Odpowiedź jest jedna: nie.
Gdy byłam mała, ludzie wmawiali mi kłamstwo, że "Bóg jest wszedzie, wszystko widzi, każdego obserwuje, jest zawsze przy każdym i czyta każdemu w myślach" - jak? Przecież to nie możliwe. Bóg musiałby być 7862[...]2593 osobami na raz, by zdołać to wszystko zrobić. Ponoć jest wszechmogący, ale to i tak tego nie wyjaśnia.
Ludzie mówią, że ponoć Kościół ukrywa bardzo dużo prawd o owej religii. Jeśli to prawda, to dlaczego je ukrywają? Skoro jest to wiara tak popularna i tak dużo ludzi jest w to zaplątanych, a Bóg jest ich "ojcem" to po co ukrywają te rzeczy? Ta sprawa zagłębia do większego namysłu.
Przejdźmy do Edenu. Skoro był to raj, to skąd tam Szatan? Ponoć miało być tam bezpiecznie... A jeśli mowa już o Raju, to czemu Bóg ukarał wszystkich ludzi na całym świecie, tych narodzonych i nienarodzonych za grzech Adama i Ewy? To bardzo niesprawiedliwe. To tak jakbym odpowiadała za coś, co zrobił kiedyś mój pra pra pra pra pra pra pra pra dziadek. Głupie, prawda?
Następna sprawa, bardzo, bardzo krótka, której chyba nie muszę wyjaśniać: Dekalog wymyślili ludzie.
Jeśli chodzi o Arkę Noego: No cóż, nie od dziś wiadomo, że nie wszystkie zwierzęta są roślinożerne i prawie wszystkie gatunki lubią mięcho. A zwłaszcza mięso innych zwierząt. Czemu się nie pogryzły? Jak wytrzymał taki lew z przypuśćmy sarenką. Wiadomo co by się stało. Bóg kazał wziąć na Arkę zwierzęta z każdego gatunku po dwa (wiadomo, samiec i samica - do wiadomych celów) - wiadomo także, że nie każde zwierze będzie się tolerować i że nie każda istota jest płodna, więc... skąd ta pewność?
Jeszcze raz wrócę do zdania: "Bóg kazał wziąć na Arkę zwierzęta z każdego gatunku po dwa" - z każdego gatunku... czyli z różnych kontynentów... Dziwnie musiała być przystosowana Arka (jeśli istniała...) - wyobrażacie sobie pingwina i wielbłąda obok siebie? Nie? Wiadomo czemu - klimat inny. A tak w ogóle: Nic nie mogłoby powstać tak wielkiego, by pomieściło wszystkie istniejące stworzenia na Świecie razy dwa.
Chodzenie po wodzie... Przecież to absurd! Wystarczy zagłębić się bardziej w fizykę i kolejna refleksja rozwiązana (ale o tym nie będę się rozpisywać bo wiadomo, fizyki nie lubi nikt, ja także i nie chcę Was zanudzać). Po prostu to fizycznie nie możliwe. Dla ciekawych jak można uzyskać efekt chodzenia po wodzie: http://www.sadistic.pl/chodzenie-po-wodzie-wyjasnienie-vt163703.htm
Chodzenie po wodzie... Przecież to absurd! Wystarczy zagłębić się bardziej w fizykę i kolejna refleksja rozwiązana (ale o tym nie będę się rozpisywać bo wiadomo, fizyki nie lubi nikt, ja także i nie chcę Was zanudzać). Po prostu to fizycznie nie możliwe. Dla ciekawych jak można uzyskać efekt chodzenia po wodzie: http://www.sadistic.pl/chodzenie-po-wodzie-wyjasnienie-vt163703.htm
Podsumuwując: Cała religia to wymysł ludzi. Po co?
Tu przytoczę cytat z pewnego forum:
" [religia] Ma uczyć ludzi,pokazywac jak byc lepszym dla siebie i dla rodziny . Ludzie chcą, by wszyscy byli dobrzy, mówiąc "że tak chciał Bóg, ich stworzyciel" - a oni w to wierzą. "
Tu macie pytania, które może zagłębią Was do refleksji:
- Skoro Bóg kocha wszystkich, to dlaczego straszy piekłem?
- Czemu biblia potępia homoseksualizm? To nie jest choroba, oni zostali tacy stworzeni. A skoro zostali tacy stworzeni (w tym przypadku przez Boga) to dlaczego Bóg tępi takich ludzi, skoro tak ich stworzył?
- Czemu biblia potępia homoseksualizm? To nie jest choroba, oni zostali tacy stworzeni. A skoro zostali tacy stworzeni (w tym przypadku przez Boga) to dlaczego Bóg tępi takich ludzi, skoro tak ich stworzył?
- Maryja-dziewica urodziła syna (?).... Jak to jest mozliwe? (przypomnijmy sobie lekcje biologii...)
- Czemu jeśli powiedziałabym komuś głęboko wierzącemu, że jestem dziewicą i jestem w ciąży, to czemu uznałby mnie za kłamcę?
- Czy historycy i geolodzy są skazani na ateizm? - chodzi o powstanie Ziemi.
- Czemu Bóg dopuścił do takiego zła na świecie?
- Jeśli Bóg jest stwórcą wszystkiego, to po co stworzył choroby?
- Czemu Bóg nie powstrzymał wojen i śmierci tylu tysięcy, a nawet milionów ludzi? Pamiętajmy o tym, że jest taaki wszechmogący...
- Czemu Bóg nie powstrzymał wojen i śmierci tylu tysięcy, a nawet milionów ludzi? Pamiętajmy o tym, że jest taaki wszechmogący...
Im więcej się dowiaduje na temat boga, tym jestem pewniejsza ,że go nigdy nie było.
Przeczytałeś/łaś? Zostaw komentarz.
niedziela, 10 marca 2013
czwartek, 7 marca 2013
Music
Stone Sour - Through Glass
♥
TEKST:
I'm looking at you through the glass...
Don't know how much time has passed
Oh god! It feels like forever
But no one ever tells you that forever
Feels like home sitting all alone inside your head
Cause I'm looking at you through the glass...
Don't know how much time has passed
All I know is that it feels like forever
When no one ever tells you that forever
Feels like home, sitting all alone inside your head
How do you feel? That is the question
But I forget... you don't expect an easy answer
When something like a soul becomes
Initialized and folded up like paper dolls and little notes
You can't expect a bit of hope
So while your outside looking in
Describing what you see
Remember what you're staring at is me
Cause I'm looking at you through the glass...
Don't know how much time has passed
All I know is that it feels like forever
When no one ever tells you that forever
Feels like home, sitting all alone inside your head
How much is real? So much to question
An epidemic of the mannequins
Contaminating everything
When thought came from the heart
It never did right from the start
Just listen to the noises
(No more sad voices)
Before you tell yourself
It's just a different scene
Remember it's just different from what you've seen
I'm looking at you through the glass...
Don't know how much time has passed
And all I know is that it feels like forever
When no one ever tells you that forever
Feels like home, sitting all alone inside your head
Cause I'm looking at you through the glass...
Don't know how much time has passed
All I know is that it feels like forever
When no one ever tells you that forever
Feels like home, sitting all alone inside your head~~
And it's the sta~~rs
The sta~~rs
That shine for you
And it's the sta~~rs
The sta~~rs
That lie to you... yeah-ah x2
I'm looking at you through the glass...
Don't know how much time has passed
Oh god! It feels like forever
But no one ever tells you that forever
Feels like home, sitting all alone inside your head
Cause I'm looking at you through the glass...
Don't know how much time has passed
All I know is that it feels like forever
But no one ever tells you that forever
Feels like home, sitting all alone inside your head~~
And it's the sta~~rs
The sta~~rs
That shine for you... yeah-ah
And it's the sta~~rs
The sta~~rs
That lie to you... yeah-ah
And it's the sta~~rs
The sta~~rs
That shine for you... yeah-ah
And it's the sta~~rs
The sta~~rs
That lie to you... yeah, yeah-ah
Oh, when the stars...
Oh, when the stars that lie!
TŁUMACZENIE:
Patrzę na Ciebie przez szkło...Nie wiem, ile czasu minęło
O, Boże, to się ciągnie przez wieczność
Jednakże nikt wcześniej Ci nie powiedział, że wieczność
Jest niczym samotne siedzenie w domu wewnątrz Twej głowy
Bo patrzę na ciebie przez szkło
Nie wiem, ile czasu minęło
O, Boże, to się ciągnie przez wieczność
Kiedy nikt wcześniej Ci nie powiedział, że wieczność
Jest niczym samotne siedzenie w domu wewnątrz Twej głowy
Jak się czujesz? Oto jest pytanie
Ale zapomniałem... Nie oczekujesz łatwych odpowiedzi
Kiedy coś takiego, jak dusza zostaje
Dołączona i złożona jak papierowe lalki i małe notatki
Nie możesz oczekiwać ani krzty nadziei
I kiedy stoisz na zewnątrz, patrząc do środka
Opisując co widzisz
Pamiętaj, że to na co się wpatrujesz, to ja
Bo patrzę na Ciebie przez szkło...
Nie wiem ile czasu minęło
O Boże, to się ciągnie przez wieczność
Jednakże nikt wcześniej Ci nie powiedział, że wieczność
Jest niczym samotne siedzenie w domu wewnątrz Twej głowy
Ile z tego jest prawdziwe? Tak wiele pytań
Epidemia manekinów
Zanieczyszczających wszystko
Kiedy myśl przychodzi z serca
Nie robiła tego dobrze od początku
Po prostu posłuchaj dźwięków
(Nigdy więcej smutnych głosów)
Zanim powiesz sobie
"To tylko inna scena"
Pamiętaj, że to tylko odmienność od tego, co widziałaś
Patrzę na Ciebie przez szkło...
Nie wiem ile czasu minęło
O, Boże, to się ciągnie przez wieczność
Jednakże nikt wcześniej Ci nie powiedział, że wieczność
Jest niczym samotne siedzenie w domu wewnątrz Twej głowy
A to są gwiazdy...
Gwiazdy...
Które lśnią dla Ciebie
A to są gwiazdy...
Gwiazdy...
Które Cię okłamują... taa...
Patrzę na Ciebie przez szkło...
Nie wiem ile czasu minęło
O Boże, to się ciągnie przez wieczność
Jednakże nikt wcześniej Ci nie powiedział, że wieczność
Jest niczym samotne siedzenie w domu wewnątrz Twej głowy
Bo patrzę na Ciebie przez szkło...
Nie wiem ile czasu minęło
O, Boże, to się ciągnie przez wieczność
Jednakże nikt wcześniej Ci nie powiedział, że wieczność
Jest niczym samotne siedzenie w domu wewnątrz Twej głowy...
A to są gwiazdy...
Gwiazdy...
Które lśnią dla Ciebie... taa...
A to są gwiazdy...
Gwiazdy...
Które Cię okłamują... taa...
A to są gwiazdy...
Gwiazdy...
Które lśnią dla Ciebie... taa...
A to są gwiazdy...
Gwiazdy...
Które Cię okłamują... taa... taa...
Oh, kiedy gwiazdy
Oh, kiedy gwiazdy, które kłamią...
środa, 6 marca 2013
wtorek, 5 marca 2013
piątek, 1 marca 2013
Moje drugie opowiadanie
Zachęcam do wyrażania swojej opinii w komentarzach.
:)
Jej myśli krążyły wokół tego co się stało dziś rano. "Matko, zabiłam człowieka... Ja go zabiłam... Muszę pomyśleć o tym inaczej... Przecież tylko się broniłam... Tak, no tylko broniłam. Sam się nadział na ten pieprzony nóż. Muszę stąd uciec jak najdalej..." - huk mijanych zwrotnic i hamowanie przerywają jej rozmyślania.
Silniki "Byka" dają o sobie znać głośnym szumem. Trwa to jakiś czas, aż znowu pociąg gna z pełną prędkością.
Minęło zaledwie 6 minut od momentu, kiedy do niego wsiadła. Maszyna zaczynała zwalniać, można było usłyszeć głośny pisk i nagle wszystko ucichło. Pociąg się zatrzymał mimo tego, iż kurs miał trwać ponad cztery godziny.
"Co jest do cholery?!". Zdezorientowana podeszła (a raczej podbiegła) do kierowcy, ale go... nie było. Szyby były tak brudne, że nie zdołała zobaczyć czy jest na zewnątrz.
"Dziwne..." pomyślała, po czym wyszła powoli z pojazdu, by się rozejrzeć.
Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Pierwszy raz w życiu widzi takie miejsce.
Rozejrzała się, wokół było jednym słowem strasznie. Ponure drzewa wokół niej sprawiały wrażenie spalonych, miejsce to pozbawione było roślinności, ziemia na której stała dziewczyna, była popękana, a w pustkach płynęła dziwna ciecz, która wyglądała jak lawa.
Spojrzała na pociąg, z którego wyszła. Wyglądał zupełnie inaczej, był bardziej upiorny, aż nie da się go opisać.
- Co to ku*wa jest za miejsce?! - Krzyknęła nie powstrzymując się.
- Piekło. - Odpowiedział nieznany, męski głos z całkowitą powagą w głosie. Mężczyzna stał za nią.
Odwróciła się i ujrzała wysokiego, przystojnego faceta odzianego w garnitur. Patrzał na nią, a pod wachlarzem ciemnych rzęs, widać było jego czarne, piękne oczy.
- Że niby co? Piekło? Haha, rozumiem. To wszystko jest atrapa, tak? Niezłe, prawie dałam się na to nabrać! - roześmiała się - na przykład, że to prawdziwa lawa!
Rozbawiona wzięła leżący obok patyk, ukucnęła i patrząc na popękaną ziemię dotknęła badylem ową maź. "Cholera, to naprawdę jest lawa!" krzyknęła przerażona i odskoczyła w tył.
- Oh, przepraszam. Nie przedstawiłem się. Lucyfer jestem, a teraz pozwól za mną. Musisz odpowiedzieć za swoje czyny.
czwartek, 28 lutego 2013
wtorek, 26 lutego 2013
Moje pierwsze opowiadanie
Proszę, napiszcie swoją opinię w komentarzu. Bardzo mi na tym zależy bo nie wiem, czy jest sens pisać dalej opowiadania...
Już nie czuję nóg. Nie czuję, ale biegnę ile mogę. Muszę biec. On... On mnie goni. Słyszę tupot jego stóp spośród milionów kropel deszczu spadających na brudne, stare, opuszczone nagrobki wokół mnie. Był coraz bliżej. Słyszałam go, lecz nie miałam odwagi by odwrócić się i spojrzeć na jego twarz. Wydawał z siebie ochrypły głos, wołał, krzyczał coś co jakiś czas, lecz nie mogłam zrozumieć (a może po prostu nie chciałam zrozumieć...?).
Upadek.
Cholerne nagrobki! Już nie zwracałam uwagi na ból, który roznosił się po moich kolanach i rękach... Myślałam już tylko o tym, by jak najszybciej wstać, by zdążyć przed nim uciec. Wstałam jak najszybciej mogłam, gdy nagle... poczułam chłód na szyji. Przerażający chłód. Oddech. Niewiele myśląc udałam się do ucieczki ciągle krzycząc. Hm... Nie wiedziałam, że jeszcze mam tyle sił w nogach.
Byłam już daleko. Tak myślałam, gdyż nie słyszałam już niczego. Zwolniłam. Powoli i ostrożnie odwróciłam się. Zobaczyłam tylko ciemny zarys sylwetki. Był wysoki. Nie biegł już, tylko stał. Nie ruszał się. Odetchnęłam z lekką ulgą, lecz dla bezpieczeństwa postanowiłam się ukryć. Cholera, po co on mnie gonił? Czy on chciał mnie zabić? I to jeszcze na opuszczonym cmentarzu. Super. Okej, teraz muszę znaleźć schron... Krzaki? Nie... zbyt proste. Za nagrobkiem? Nie, szybko mnie znajdzie. Hm...
Zwinnie wślizgnęłam się do rozkopanego grobu. Przecież tu nie zajrzy.
Siedzę już tu chyba z pół godziny i nic. Może pora już wyjść...? Boże, coś tam się ruszyło! Okej, spokój, opanowanie... Może to tylko gałęzie? Tak, na pewno...
Była pełnia. Słyszałam nietoperze, które właśnie odleciały z pobliskich drzew. Blask księżyca oświetlił wszystko...
Ujrzałam go. Zobaczyłam jego ohydną twarz. Wyglądał, jakby była... spalona? Mniej więcej. Patrzył na mnie. Od kiedy on tam był?! Zobaczyłam, jak się uśmiecha. Miał zaostrzone zęby jak u kota. Bałam się... Modliłam, by okazało się to tylko snem..
Nic już później nie ujrzałam. Zaczął mnie zakopywać. Krzyczałam, próbowałam go przekonać by mnie wypuścił, przecież nic mu nie zrobiłam! Chciałam stąd wyjść, lecz jak tylko wstawałam rzucał we mnie kamieniami.
Ziemia była już wszędzie. Próbowałam kopać, ale to poszło na marne. Nie mogłam oddychać, wstrzymywałam oddech. Nie ma szans. Wiedziałam już, jak to się skończy. Zaczęłam się krztusić, łykałam piach, czułam go w płucach.
Nagle wszystko ucichło. Nie słyszałam już przyspieszonego bicia mego serca, nie słyszałam już kaszlu, który z siebie wydobywałam...
Otworzyłam oczy. Boże! To był tylko sen! Boże, dziękuję Ci!
To było straszne! Nigdy tego nie zapomnę... Wstałam raptownie i od razu pobiegłam na dół uściskać rodziców. Płakałam jak dziecko, a oni przytulili mnie domyślając się że miałam jakiś koszmarny sen. Odetchnęłam i zaczęłam się śmiać. Cieszyłam się, że nie działo się to naprawdę.
Mama poszła na górę pościelić mi łóżko, a ja zaoferowałam im, że zrobię wszystkim śniadanie.
Podczas robienia herbaty usłyszałam mamę z góry: "Emily, czemu masz pełno ziemi w łóżku?!".
poniedziałek, 25 lutego 2013
Wiersze
(Jeśli ktoś w ogóle to widzi...)
Chcecie tu jakieś moje (lub z neta xD) wiersze?
Jeśli tak, to piszcie w komentarzach.
Jeśli tak, to piszcie w komentarzach.
Jeśli nie - po prostu zignorujcie ten post. :P
sobota, 23 lutego 2013
Przychodzi czas, gdy...
Przychodzi czas, gdy toniesz w morzu łez i sięgasz po kieliszek... Toniesz. Wtedy ktoś niespodziewanie może Cię uratować, rzucając koło ratunkowe.
Music time :3
Chevelle - Panic Prone
Gave in Again
The bastard
Can't keep refusing rights
So he'll loan the cash
But the sin
Is on the hands of you
[Chorus:]
So to care or
Plead silence, weak hands are calling
There's close enough
And there's too far
It won't change an empty stare
But I can't seem to end
These images
Hauntingly looks like hell
[Chorus]
Come, Enter the foreign.
Face, All that's shameful.
Cheat, May the past find
Out; Separating...
[Chorus]
To end this catastrophic scene awake and breathe in
środa, 20 lutego 2013
poniedziałek, 18 lutego 2013
piątek, 15 lutego 2013
Death
Doceniaj każdą chwilę, bo kiedyś Ci jej zabraknie.
Poczujesz wtedy pocałunek śmierci, który będzie trwał już na wieki.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)













































