Zachęcam do wyrażania swojej opinii w komentarzach.
:)
Jej myśli krążyły wokół tego co się stało dziś rano. "Matko, zabiłam człowieka... Ja go zabiłam... Muszę pomyśleć o tym inaczej... Przecież tylko się broniłam... Tak, no tylko broniłam. Sam się nadział na ten pieprzony nóż. Muszę stąd uciec jak najdalej..." - huk mijanych zwrotnic i hamowanie przerywają jej rozmyślania.
Silniki "Byka" dają o sobie znać głośnym szumem. Trwa to jakiś czas, aż znowu pociąg gna z pełną prędkością.
Minęło zaledwie 6 minut od momentu, kiedy do niego wsiadła. Maszyna zaczynała zwalniać, można było usłyszeć głośny pisk i nagle wszystko ucichło. Pociąg się zatrzymał mimo tego, iż kurs miał trwać ponad cztery godziny.
"Co jest do cholery?!". Zdezorientowana podeszła (a raczej podbiegła) do kierowcy, ale go... nie było. Szyby były tak brudne, że nie zdołała zobaczyć czy jest na zewnątrz.
"Dziwne..." pomyślała, po czym wyszła powoli z pojazdu, by się rozejrzeć.
Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Pierwszy raz w życiu widzi takie miejsce.
Rozejrzała się, wokół było jednym słowem strasznie. Ponure drzewa wokół niej sprawiały wrażenie spalonych, miejsce to pozbawione było roślinności, ziemia na której stała dziewczyna, była popękana, a w pustkach płynęła dziwna ciecz, która wyglądała jak lawa.
Spojrzała na pociąg, z którego wyszła. Wyglądał zupełnie inaczej, był bardziej upiorny, aż nie da się go opisać.
- Co to ku*wa jest za miejsce?! - Krzyknęła nie powstrzymując się.
- Piekło. - Odpowiedział nieznany, męski głos z całkowitą powagą w głosie. Mężczyzna stał za nią.
Odwróciła się i ujrzała wysokiego, przystojnego faceta odzianego w garnitur. Patrzał na nią, a pod wachlarzem ciemnych rzęs, widać było jego czarne, piękne oczy.
- Że niby co? Piekło? Haha, rozumiem. To wszystko jest atrapa, tak? Niezłe, prawie dałam się na to nabrać! - roześmiała się - na przykład, że to prawdziwa lawa!
Rozbawiona wzięła leżący obok patyk, ukucnęła i patrząc na popękaną ziemię dotknęła badylem ową maź. "Cholera, to naprawdę jest lawa!" krzyknęła przerażona i odskoczyła w tył.
- Oh, przepraszam. Nie przedstawiłem się. Lucyfer jestem, a teraz pozwól za mną. Musisz odpowiedzieć za swoje czyny.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz